w tym serwisie
Szukaj w polskim internecie
  Ustanow jako startow± Dodaj do ulubionych Napisz do mnie

   
 

news
grupa
galeria
dyskografia
videografia
noodles-journalist
koncerty
inwencje
teksty
tłumaczenia
wywiady
multimedia
download
linki
autorka

ksiega gosci

 
   
 

czat


 

jeste¶:

osob± na stronie

   
   

Zagłosuj

   
  Zagłosuj na stronkę w The Offspring Polish Top Sites  
   
 

Je¶li możesz oczywi¶cie :)

 
 

> > > 8/13 Stycznia 1999 < < <

   
 
Friday, Jan. 8, 1999.
Paris, France.

 

Howdy, Folks! Noodles here. This is the first entry in our tour journal. We are in Paris to do a TV show. Supposedly, it is France's version of Letterman. Last night we were in England where we taped two songs for "Top of the Pops." We played "Pretty Fly" and "Get a Job" live in front of their studio audience. TV shows are always fairly strange with a lot of people in headsets trying to look their most important as if millions of lives are depending on them. They treated us well though and we managed to muddle through a couple of decent takes.

We are going to be in Europe for about six weeks. Besides the U.K. and France, We will also be in Belgium, the Netherlands, Germany, Switzerland, Poland, the Czech Republic, Italy, Spain, and Portugal. Our crew is always growing -- there are 23 of us, band and crew, on tour now. You should meet some of these guys. They are so fucking funny. First off is X-13, whose real name is Christopher Higgins. Higgins is our stage manager but also performs with us on stage. He is the "Pretty Fly/Keep em Separated/Mota" guy, among other things. He is playing name-that-tune right now on the guitar. We are all hanging out in the green room in Paris waiting to play live on TV. The song Higgins is playing now is "Skidmarks On My Heart" by the Go-Gos. Lumpy is one of the new guys on the crew and he is singing the lyrics in his best falsetto. His real name is Chris Lagorborg and at six feet tall he weighs in at about 300 pounds, all of it loveable. Now they're playing "Celebrity Skin" by Hole but Lumpy is changing all the lyrics so that the song is all about sodomy. Nobody has gotten any real sleep yet, especially the crew, so everyone is a little loopy. I'll introduce y'all to more of the guys next time.

Well there trying to get me to go get my makeup(?) done. Who am I, Marilyn Manson? I guess I gotta go. Thanks for tuning in.

 

See ya next time,

Noodles and the guys.

 

 

Wednesday, Jan. 13, 1999. Somewhere in the U.K..

 

Greetings! Right now we are driving from Nottingham to Manchester. We've done three shows so far, besides the two TV shows, and they've all gone fairly well. After the show in Dublin on Saturday, Ron, Greg, and Dexter went drinking at a club called The Kitchen. It is owned and run by one or more members of U2. Ron says that the main room is all about loud house music and dancing, but that there are a couple of other rooms available if you just want to chill out. It was our first time in Ireland and I was disappointed that I didn't get to see more of it. Can't wait to go back.

The show in Glasgow was the best of the tour so far. Scotland always treats us well and this audience was no exception. It was our best crowd in Glasgow ever.

We woke up yesterday to find it snowing in Nottingham. I could only imagine Robin Hood freezing his nuts off in those little tights of his. The snow wasn't piling up but it did make for a beautiful morning. For everyone except the crew that is. They had to load in the gear in the freezing cold. Most of them are pretty well insulated.

The club there is called Rock City and it's a pretty intimate setting. The stage was small enough that we couldn't fit all the gear and had to cut "I Choose" from the set. Playing small stages is always a trade off. What is lost in terms of technical precision ( obviously not our strongest suit ) is more than made up for in the exchange of energy, which is much more immediate and tangible. Chaos is the rule in smaller venues, and that always adds to the fun, doesn't it?

 

See ya next time,
Noodles

 

 

Piątek, 8 stycznia, 1999
Paryż, Francja

Hej ludzie! Tu Noodles. To pierwszy wpis do naszego podróżnego dziennika. Jesteśmy w Paryżu, aby zrobić telewizyjny show. Podobno jest to francuska wersja Lettermana. Ostatniej nocy byliśmy w Anglii gdzie nagraliśmy dwa kawałki dla 'Top of the Pops'. Zagraliśmy na żywo 'Pretty Fly' i 'Get a Job' przez publicznością zgromadzoną w studio. Programy telewizyjne są zawsze dosyć dziwne, z tymi wszystkimi ludźmi ze słuchawkami, którzy starają się wyglądać jak najważniej, jakby życie milionów ludzi zależało od nich. Zajęli się nami dobrze, ale mimo to udało nam się zrobić zamieszanie przez kilka chwil.
Zamierzamy zostać w Europie przez około 6 tygodni. Oprócz Wielkiej Brytanii i Francji odwiedzimy Holandię, Niemcy, Szwajcarię, Polskę, Czechy, Włochy, Hiszpanię, i Portugalię. Nasz skład ciągle się powiększa, teraz w trasie jest nas (z zespołem i ekipą) 23 osoby. Powinieneś spotkać kogoś z nich. Są cholernie zabawni. Pierwszym z nich jest X-13, który naprawdę nazywa się Christopher Higgins. Higgins jest naszym kierownikiem scenicznym, ale także występuje z nami podczas koncertów. Jest on miedzy innymi gościem z "Pretty Fly", "Keep'em Separeted" i "Moty". Teraz gra na gitarze: zgadnij, jaka to melodia. Wszyscy siedzimy za kulisami czekając na występ na żywo w telewizji. Piosenka, którą teraz gra Higgins to "Skidmarks On My Heart" zespołu Go-Gos. Lumpy jest jednym z nowych gości z ekipy i śpiewa teraz swoim najlepszym falsetem. Jego prawdziwe imię to Chris Lagorborg przy wzroście 6 stóp waży około 300 funtów, przy tym wszystkim jest uroczy. Teraz grają "Celebrity Skin" grupy Hole, ale Lumpy zmienia słowa, wiec piosenka jest o sodomii. Nikt się jeszcze porządnie nie wyspał, szczególnie ekipa, wiec wszyscy są trochę ogłupiali. Przedstawię wam ich wszystkich bardziej następnym razem.
Właśnie próbują skończyć mi makijaż. Kim ja jestem, Marilynem Mansonem? Chyba musze kończyć. Dzięki za wysłuchanie. Do zobaczenia następnym razem,
Noodels i chłopaki.


Środa, 13 stycznia 1999.
Gdzieś w Wielkiej Brytanii.

Pozdrowienia! Właśnie teraz jedziemy z Nottingham do Manchaster'u. Mieliśmy jak dotąd 3 koncerty, poza tym 2 występy dla telewizji i wszystkie poszły dość dobrze. Po koncercie w Dublinie w sobotę Ron, Greg i Dexter poszli napić się do klubu The Kitchen. Jego właścicielem i prowadzącym jest jeden (lub kilku) członków U2. Ron powiedział mi, że w głównej części lokalu jest głośna muzyka house i ludzie tańczą, ale są też inne pomieszczenia, jeśli chcesz się po prostu wyluzować. Byliśmy w Irlandii dopiero pierwszy raz i jestem rozczarowany, że nie mogłem zobaczyć więcej. Nie mogę doczekać się powrotu.
Koncert w Glasgow był jak dotąd najlepszy na trasie. Szkocja zawsze przyjmowała nas dobrze i tym razem nie było wyjątku. Publiczność była jak dotąd najlepsza . Kiedy wczoraj obudziliśmy się w Nottingham, padał śnieg. Mogłem sobie tylko wyobrazić Robin Hooda jak odmraża sobie orzechy w cienkich rajtuzkach. Śniegu nie było dużo, ale ranek był piękny. Dla każdego, ale nie dla naszej ekipy. Musieli załadować sprzęt na mrozie. Większość z nich była całkiem mocno zmarznięta.
Klub, w którym graliśmy nazywa się Rock City i ma całkiem intymny wystrój. Scena była za mała, więc nie mogliśmy rozłożyć całego sprzętu i musieliśmy wyciąć z set listy "I Choose". Granie na małej scenie jest zawsze odmianą. W takich warunkach gubi się techniczna precyzja (oczywiście nienajmocniejsza konstrukcja), ale za to, co jest ważniejsze oszczędzamy energię. Chaos rządzi w małych miejscach, ale zawsze tez dodaje zabawy, nieprawdaż?
Do zobaczenia następnym razem,
Noodles
 

 
   
  do góry  
 
   
   - Powrót do noodles-journalist -