w tym serwisie
Szukaj w polskim internecie
  Ustanow jako startow± Dodaj do ulubionych Napisz do mnie

   
 

news
grupa
galeria
dyskografia
videografia
noodles-journalist
koncerty
inwencje
teksty
tłumaczenia
wywiady
multimedia
download
linki
autorka

ksiega gosci

 
   
 

czat


 

jeste¶:

osob± na stronie

   
   

Zagłosuj

   
  Zagłosuj na stronkę w The Offspring Polish Top Sites  
   
 

Je¶li możesz oczywi¶cie :)

 
 

> > > 27 Lipca 2003 < < <

   
 
July 27, 2003
Orange County, CA
 

I'm typing this with only one good hand because I broke the little finger on my left hand at the knuckle. I can't play guitar right now, I can't surf, and I should probably stay off the skateboard for a little while, but I figured that I'd better do something constructive. That's why I'm writing this. I've just made a fresh pot of coffee, opened a new pack of smokes, set my ipod to shuffle the "Metal Shop" playlist (lame Vixen song right now), and I'm all set to try to remember what we've been up to for the last few months. Well, here goes.

 

(Ipod just switched to Hendrix. Now we're talking.)

 

We've been able to get Jim from Pennywise and Jack from TSOL to come in and sing some backups on our new record. Those guys are always so cool and eager to help us out. Their voices definitely add a lot to the mix. It's always funny joking around with those guys about who f**ked up a take, or who nailed it. When we are tracking, Dexter, Higgins, and I are in the same room with those guys. Jim's dry wit, alongside Jack's insanity, always allows for some laughs.

 

(Iron Maiden on the ipod now. Nice.)

 

Speaking of Pennywise, I got to see them last week at the Warped Tour's stop in Long Beach. They were great. The crowd was f**king nuts. I took my daughter and one of her friends to the show. I was going to see if I could get them safely to the sound booth at the front of the house, but no way! They had one of the biggest crowds of the day. It was certainly the most dangerous. So I took the girls to one side where we could still see pretty well, and where I hoped they would be safe. Rancid and Rufio were two other bands that stood out that day. I'm really looking forward to Rancid's new record.

 

(The Cult now. "Love Removal Machine." Reminds me of the hilarious way we used to cover this song. Both Dexter and Higgins can really nail Ian's Vocals)

 

My kid is no longer into all that boy/girl band type of stuff. Her new favorite band is Simple Plan, whose very energetic antics we got to see from backstage at the Warped show. She also got all their signatures, though most of the pictures she and her friend took with the band were ruined when the camera didn't rewind all the way. I also met the band and they were really cool guys. Chuck told me that they were fans of Ignition and that it helped inspire them to form their own band. That was nice to hear. I wasn't surprised to hear that they were from Canada after I found out how nice they were.

 

("Live Wire" by The Crue)

 

We also got to watch Sum 41 from backstage. They too are super nice Canadian boys and they put on an awesome show. They are all really good players and they're energy level is always way up there. My daughter and I both love this band, but for different reasons. She really admires their song-craft and musical acumen, whereas I just think they're so totally cute and awesome. I always enjoy the Warped Tour shows. I would love to be part of that tour some year.

 

(AC/DC; "Dirty Deeds." Godhead!)

 

Dexter had a 4th of July party and it was there that I broke my finger. It was really a stupid accident. He has this old school, down-hill sort of skateboard that looked kind of fun. Not so much, as it turns out. I didn't even make it all the way down his driveway before I hit a crack in the pavement and was sent rolling out into the street. If I wasn't so worried about spilling beer in my right hand, I might not have broken the other one, but we all have our priorities. And I didn't spill one precious drop. After about three hours in the emergency room, getting X-rayed and waiting around, we got back to the party for a last beer and a shot with the boys. The party, while I was there, was really fun. Dexter had Phil Shane do his one-man-legend act in the backyard. If you've never seen Phil, you have to check him out. He rules the lounge!

 

(OMFG! The current song on my playlist is Motley Crue's version of "Anarchy in the UK." I don't want to be critical, but this f**king version blows. They should've stuck to "Live Wire")

 

(Okay, better song now. "Up in the Sky" by Joe Satriani. )

 

Greg K did a cool thing about a month ago. He flew out to Florida to play in a charity golf tournament that was put together by Bill Murray and his brothers. He took Steve (Masi, our production mgr./guitar tech) with him and they both said they had a great time. Steve said it was all about partying for three days with a little golf thrown in. Dexter was back in Atlanta at the time, so he flew in for one of the night's parties. Turns out they all hung out with the drummer and the tour manager of Creed. (no Creed in my ipod, but somehow The Fastbacks have worked their way into my Metal playlist. Cool song though.) Steve said it took him a couple of days to recover from all the fun. Greg, as usual, said very little.

 

(Quiet Riot; "Mama Weer All Crazee Now." This song epitomizes everything I hated about the eighties, yet I can't help smiling. It sucks, but it is funny.)

 

I know that there is a ton of stuff that I'm forgetting, and I've left out a bunch of the stuff that I think you guys would find boring, so I guess that's it for now. I'm kinda getting over all the Metal shit I've been listening to while I've been typing (stupid Cinderella song right now. Uugh).

 

Here's my list of what I have been listening to lately (besides Metal):

The Pogues; Rum, Sodomy, and the Lash.
NOFX; The War On Errorism. One of the best records of the year. Get this one or die a lonely poseur. Be sure to check out the CD extras.
Anti-Flag; Die For The Government.
Strike Anywhere; Change Is A Sound.
Rise Against; Revolutions Per Minute.
The Deadbeats; The Calapation Collection. This is Oxygene's band and, despite that fact, I really like this record. It's pretty weird, but in ways that are really good and pretty interesting. These guys are like a real band now. The playing here is really good, the songs flow really well, and the production is really good too, especially since these guys had to pay for it all themselves.

Dropkick Murphys; Blackout.

 

 

 

27 lipca 2003

Orange County, Kalifornia

 

Piszę ten list tylko jedną sprawną ręką, w drugiej złamałem malutki palec w kostce. Nie mogę grać teraz na gitarze, nie mogę surfować i pewnie powinienem na jakiś czas odstawić skateboard, więc stwierdziłem, że czas zrobić coś konstruktywnego. Dlatego też piszę ten list. Właśnie zaparzyłem filiżankę świeżutkiej kawy, otworzyłem nową paczkę fajek, odpaliłem odtwarzać z playlistą o wdzięcznej nazwie 'Metal Shop' (aktualnie leci kawałem Iame Vixena) i próbuję sobie przypomnieć co też wydarzyło się w ostatnich miesiącach. A więc zaczynamy.

 

 (Teraz Hendrix. Rozmawiajmy...)

 

Udało nam się zdobyć do naszych chórków na nowej płycie Jima z Pennywise i Jacka z TSOL. Ci goście są rewelacyjni i zawsze gotowi do pomocy. Ich głosy fantastycznie komponują się w treści kawałków. Zawsze kiedy z nimi pracujemy masę żartujemy, a kiedy zostajemy z nimi z Dexterem i Higginsem zaczyna się dopiero prawdziwe szaleństwo.

 

(W odtwarzaczu Iron Maiden. Miło.)

 

A co do Pennywise, miałem okazję widzieć ich w zeszłym tygodniu w Long Beach, na koncercie z ich trasy Warped Tour. Byli rewelacyjni. Tak samo publiczność - fantastyczna. Na koncert zabrałem córkę i jedną z jej przyjaciółek. Miałem zamiar sprawdzić, czy w miarę bezpiecznie udałoby mi się doprowadzić pod samą scenę, ale nic z tego - tłum ludzi był ogromny. Dawno takiego nie widziałem. I był on stanowczo niebezpieczny. Przez to zabrałem dziewczynki na bok, jednak dalej widzieliśmy scenę całkiem nieźle, a przynajmniej mogłem powiedzieć, że były bezpieczne. Poza Pennywise grali jeszcze Rancid i Rufio. Tak w ogóle to nie mogę doczekać się najnowszego krążka Rancida.

 

(Teraz The Cult. 'Love Removal Machine'. Przypomina mi się jak genialnie coverowaliśmy ten utwór. Obaj, Dexter i Higgins, świetnie naśladowali wokal Iana.)

 

Mój dzieciak nie słucha już tych girls/boys bandów. Teraz jej ulubioną kapelą jest Simple Plan, którzy grają naprawdę żywiołowo, widzieliśmy ich na backstage`u na Warp Show. Zebrała ich autografy, razem z przyjaciółką zrobiły z kapelą masę zdjęć, jednak były zrozpaczone kiedy nawalił aparat. Sam również poznałem członków kapeli - są naprawdę w porządku. Chuck powiedział mi, że jedną z ich inspiracji było 'Ignition' (od aut. - druga płyta The Offspring). Miło było to usłyszeć. I wcale nie zdziwiło mnie, gdy usłyszałem, że są z Kanady - były przecież bardzo sympatyczni.

 

('Live Wire' The Crue)

 

Również ostatnio widzieliśmy koncert Sum 41. Są świetnymi Kanadyjczykami, dającymi niesamowite show. Świetnie grają i mają w sobie niesamowite pokłady energii. Razem z córką kochamy tą kapelę, jednak każde z nas z różnych powodów. Ona podziwia ich kompozycje i budowę kawałków, podczas gdy ja uważam, że są uroczy i niesamowici. Zawsze uwielbiałem koncerty w ramach Warped Tour Shows. Chciałbym zostać kiedyś częścią tych koncertów.

 

(AC/DC 'Dirty Deeds'. Dalej!)

 

4 lipca Dexter urządził imprezę, na której to właśnie złamałem palec. To naprawdę był cholernie głupi wypadek. Dex ma jeszcze z czasów szkolnych deskorolkę, która wygląda w sumie bardzo zabawnie. I dostarcza również niezłej zabawy. Nie przejechałem na niej nawet kilkuset metrów jego podjazdu, kiedy to upadłem na chodnik i sturlałem się po ulicy. Gdybym tak bardzo nie martwił się o rozlane piwo, które trzymałem w prawej ręce, być może bym się tak bardzo nie potłukł, ale... przecież wszyscy mamy jakieś priorytety. (I nawet nie rozlałem ani kropli drogocennego płynu). Po około trzech godzinach spędzonych na pogotowiu, prześwietleniach i niekończącym się czekaniu, powróciliśmy na imprezę, żeby wypić po ostatnim piwie i posiedzieć z chłopakami. Impreza, wtedy kiedy na niej byłem, przedstawiała się rewelacyjnie. Dexter i Phil Sane wygłupiali się w ogrodzie, przedstawiając teatrzyk jednego aktora. Jeśli nigdy nie widzieliście Phila w akcji, powinniście to nadrobić. Jest fantastyczny!

 

(OMFG! Aktualnie na mojej playliście 'Anarchy in the UK' w wersji Motley`a Crue`a. Nie chcę być krytyczny, ale ten kawałek wymiata. Powinni umieścić go na 'Live Wire'.)

 

(Okay, teraz lepszy kawałek. 'Up in the Sky' Joe`a Satariani.)

 

W zeszłym miesiącu Greg K zrobił fantastyczną rzecz. Mianowicie poleciał na Florydę by zagrać w charytatywnym turnieju golfa razem z Billem Murrayem i jego braćmi. Zabrał ze sobą Steve`a (Masi, nasz kierownik produkcji/techniczny) i razem świetnie się tam bawili. Steve powiedział, że imprezowali przez 3 dni, od czasu do czasu pogrywając w golfa. W tym samym czasie Dexter wrócił z Atlanty, więc doleciał na jedną z tych całonocnych imprez. W międzyczasie okazało się, że wśród imprezowiczów jest perkusista i manager koncertowy Creeda (w odtwarzaczu Creeda nie mam, ale jakoś 'The Fastbacks' idealnie pasują do mojej metalowej playlisty. Naprawdę świetny kawałek.) Steve mówił, że parę dni zajęło mu dojście do siebie po tej eskapadzie. Greg, jak zazwyczaj, wiele nie powiedział.

 

(Quiet Riot; 'Mama Weer All Crazee Now.' Ta piosenka epatuje wszystkim czego nienawidziłem w latach osiemdziesiątych, aktualnie nie mogę przestać z niej wylewać. Utwór beznadziejny, ale w tej beznadziejności śmieszny.)

 

Wiem, że wydarzyło się mnóstwo rzeczy o których zapomniałem, albo które przemilczałem, bo wiem, że mogłyby was już zupełnie zanudzić, dlatego... to chyba tyle. Kończę słuchać już tego 'metalowego' gówna i kończę już ten list (aktualnie leci kawałek Cinderelli. Ehh...).

 

Oto lista tego, czego słuchałem ostatnimi czasy (pomijając metal):

The Pogues; 'Rum, Sodomy, and the Lash'.

NOFX; 'The War On Errorism'. Jedna z najlepszych płyt roku. Zdobądźcie ją koniecznie i pamiętajcie o sprawdzeniu bonusów.

Anti-Flag; 'Die For The Government'.

Strike Anywhere; 'Change Is A Sound'.

Rise Against; 'Revolutions Per Minute'.

The Deadbeats; 'The Calapation Collection.' To kapela Oxygene`a lecz, pomimo tego, bardzo lubie ten krążek. Jest dość dziwny, ale równocześnie bardzo dobry i bardzo interesujący. Ci goście wreszcie zachowują się jak prawdziwa kapela. Muzyka naprawdę bardzo dobra, kawałki również, to samo można powiedzieć o produkcji, za którą goście zapłacili sami.

Dropkick Murphys; 'Blackout'.


 

 
   
  do góry  
 
   
  - Powrót do noodles-journalist -